Monthly Archives: Grudzień 2012

Stan przedalarmowy, Freda się decyduje

Zwykły wpis

Z doniesień radia New Zealand International wynika,  że Freda przeszła przez Wyspy Salomona pozostawiając za sobą podtopienia, powodzie i zerwane dachy. Na szczęście nikomu nic się nie stało, a największe szkody dotyczą pól uprawnych. Więcej tutaj: Widespread flooding causes damage in Solomon Islands.

Nowozelandczycy zastanawiają się teraz, tak jak my tutaj, czy Freda dojdzie do wybrzeży Nowej Kaledonii. Według doniesień RNZI, cyklon osiągnął kategorię 4 z 5 możliwych i jest to jego maksymalna siła. Jeśli dojdzie do Nowej Kaledonii, jedyne czego możemy się spodziewać to bardzo silny wiatr, huragan i bardzo duże opady deszczu (wg prognozy Fiji Metservice).

Jednocześnie Meteo France dostarcza co 6 godzin mapki pogodowe i prognozy odnośnie sytuacji na południowo-zachodnim Pacyfiku.

Oto zdjęcie satelitarne z dzisiaj o godz. 8:00 31/12 czasu lokalnego (22:00 30/12 czasu polskiego):

Mapa satelitarna z cyklonem. Aut. Meteo France

Mapa satelitarna z cyklonem. Aut. Meteo France

Jak na razie nic nam nie grozi. Władze ogłosiły stan przed-alarmowy, co oznacza, że na razie nie należy się martwić, ale i nie wypływać łódeczkami na wysepki i nie planować Sylwestra poza domem…

Oczywiście nie czuć w powietrzu żadnego sygnału, że zbliża się cyklon. Nie ma jakiegoś takiego dreszczu na plecach, który by mówił, że stanie się coś złego. Nie. Widać, że zbiera się na ulewę, bo niebo jest całkowicie zachmurzone z maleńkimi przebłyskami słońca i powietrze jest bardzo wilgotne. Usiłuję przewietrzyć jakoś mieszkanie (mam okna tylko od jednej strony, więc przeciąg nie wchodzi w grę), ale chyba skończy się na pozamykaniu okien i włączeniu klimy. Cała się lepię od potu i naprawdę mam ochotę, żeby spadł deszcz.

A tak to wygląda za oknem (właśnie zrobiłam fotki):

IMG_4009-001

Widok z balkonu

Widok z balkonu

Jak widać jest bardzo słaby wiaterek, bo drzewa stoją prosto, ale chmury wszędzie. To śmieszne, właściwie trochę dziwne, gdy patrzę na mapkę satelitarną i widzę, i wiem, że to nie jakieś pospolite chmurzyska, ale odnogi cyklonu.

Freda skręca na południowy wschód, zaczyna się kierować na Nową Kaledonię. Lepsza okazja do imprezowania niż Sylwester. :)

 

Ciało niebieskie

Zwykły wpis

Podczas parokrotnie wspominanego już wyjazdu do Hienghene, miałam okazję spędzić cały dzień na taplaniu się w morzu i pływaniu kajakiem. Większość z tego czasu wykorzystałam na oglądanie rafy koralowej. Mając maskę i rurkę oraz gumowe buty do chodzenia po ostrych lub śliskich powierzchniach ćwiczyłam się w snorkelingu.

Zaczynałam w czasie odpływu, kiedy miałam wystarczająco dużo przestrzeni, żeby sobie ćwiczyć w morzu tam, gdzie sięgam stopą dna. Wszystko przez to, że odczuwam dyskomfort, kiedy zanurzam twarz w wodzie, a do tego mam oddychać pod wodą… Ok, nie dyskomfort… wpadam w kompletną panikę.

Jednak szybko przemogłam strach, gdy zobaczyłam co dzieje się zaraz pod powierzchnią wody! Tak żałuję, że nie mam podwodnego aparatu, bo kolory koralowców i ryb były niesamowite! Widziałam nawet niebiesko-żółte koleżanki Nemo, wpływałam w morskie doliny zapełnione koralowcami wielkości człowieka, widziałam różowe rybki stojące nieruchomo nad różowym koralowcem, co by się nie dać rozpoznać drapieżnikowi. Sporych rozmiarów zielone ryby z fioletowymi mini-irokezami, ryby czerwono-zielono-niebieskie… cuda wianki.

Ale. największe wrażenie zrobiła na mnie rozgwiazda. Wielka, ok. 30-cm w średnicy niebieska rozgwiazda rozłożona na kamieniu, jakby się opalała. Nie mogłam się na nią napatrzeć, aczkolwiek trochę mnie przerażała. Urodziłam się w kraju nad Bałtykiem, w którym co roku straszyły mnie kisielowate meduzy, ale to? Ta piękna niebieska morska gwiazda była cudowna i chyba dryfowałam nad nią bez ruchu parę dobrych minut.

Miałam szczęście przeglądając internet i znalazłam jej krewną na Wikipedii. Wyglądała zupełnie jak ta:

Niebieska rozgwiazda, aut. Wikipedia

Nietradycyjne menu naszej kolacji wigilijnej.

Zwykły wpis

Wigilijna kolacja w Noumei była mniej tradycyjna niż bym mogła sobie wyobrazić.

Nie było choinki. Za to mieliśmy krzesło przystrojone w cukierki i bałwanka uwiązanego na ogonie szczura… raczej makabryczny widok, ale… oryginalny ;).

Pod „choinką” mieliśmy parę prezentów (więc chociaż to się ostało z wszelkich tradycji).

Na stole nie było karpia. Nie było opłatka! Nie było dwunastu potraw!! Ani obrusu!!! Ani talerza dla niespodziewanego gościa!!!! (mamy tylko 2 talerze..)

Mimo wszystko chciałam, żeby kolacja przeszła do historii naszego pobytu, więc nie chciałam podać zwykłego makaronu z serem, tylko coś bardziej wykwintnego. Wiedziałam skąd mogę zaczerpnąć inspirację. Z najlepszego chyba w Polsce blogu o gotowaniu Kwestia Smaku.

Przystawka: Przegrzebki w szynce serrano na pesto z kolendry i puree marchewkowo-melonowym. Przepis lekko zmodyfikowany tutaj.

Trochę widać "choinkę" i trochę widać przegrzebki na talerzach :)

Trochę widać „choinkę” i trochę widać przegrzebki na talerzach :)

Mimo iż napisałam przystawka, to tak naprawdę było to pierwsze danie główne, gdyż nie miałam zamiaru podać 3 małży Św. Jakuba, a 12 na osobę. W końcu Święta! OK, wiem, że Wigilia, że szynka serrano nie bardzo, bo raczej nie postna, ALE we Francji w Wigilię je się dania również mięsne, więc poszłam na pewien kompromis;).

Danie główne: Dzwonko z łososia z patelni na maśle podawane z ryżem i sosem z grzybów kaledońskich. Przepis MOCNO zmodyfikowany tutaj.

Właściwie podanie łososia z grzybami było dla mnie zabiegiem dość karkołomnym, ale okazało się, że było naprawdę świetne. Do tego muszę się sama pochwalić, że łosoś był wysmażony idealnie: chrupiący na zewnątrz i rozpływający się w ustach w środku. Co do grzybów, niestety nie pomyślałam, żeby zrobić fotkę, ale wyglądały jak sowy lub duże brunatne pieczarki. I podobnie smakowały. Kaszy gryczanej nie podałam z przyczyn logistycznych (ni ma tu tego cudu kuchni polskiej). Łosoś był świeżutki ze sklepu, natomiast przegrzebki mrożone i importowane… z Tajlandii!

Deser: na deser trzeba było poczekać do następnego dnia. Wiem, zero profesjonalizmu, ale tylko dlatego, że wróciliśmy późno w Wigilię z wyjazdu i po gotowaniu kolacji nie miałam już ochoty. Tak czy inaczej na deser warto było czekać. Był to bowiem niezapomniany i wychwalany Sernik Królewski: czekoladowy spód z orzechami, sernik z rodzynkami, marmolada pomarańczowa, beza i na niej orzechy włoskie. Coś nie-sa-mo-wi-te-go!!! Przepis śledzony co do joty (oprócz skórki pomarańczowej i zapachu waniliowego) tutaj.

Sernik Królewski wg przepisy z Kwestii Smaku

Sernik Królewski wg przepisy z Kwestii Smaku

Sernik Królewski wg przepisy z Kwestii Smaku

Sernik Królewski wg przepisy z Kwestii Smaku

Sernik muszę upiec ponownie za jakiś czas. Póki co dzisiaj zabieram się za mój znany i lubiany sernikobrownie!

Cyklon Freda nadchodzi

Zwykły wpis

Jak będziecie świętować Nowy Rok? Ja już miałam bardzo ciekawe plany campingu na wysepce Ilot Signal ze znajomymi.

Byliśmy już tam raz na obozie integracyjnym, więc mogę bez problemu pokazać, jak ów raj na ziemi wygląda:

Ilot Signal, aut. martouchka

Ilot Signal, aut. martouchka

Niestety, plany zostały pokrzyżowane przez zagrożenie meteorologiczne. Nadciąga cyklon Freda (kto nadaje te imiona, naprawdę…). Cyklon przechodzi właśnie przez wyspy Salomona. Oto przetłumaczony kawałek raportu Radio New Zealand International, który można sobie po angielsku przeczytać tutaj.

Cyklon Freda powoduje silne ulewy w stolicy Wysp Salomona

Zamieszczone 28 grudnia o 23:00 UTC

Cyklon Freda zalewa części Wysp Salomona silnym deszczem i wiatrem przekraczającym 90 km/h. Cyklon kategorii 1 (czyli najsłabszej, przyp. martouchka) z 5 jest oddalony o 8 mil morskich na południe od Wysp Salomona i ciągle rośnie w siłę. Ostrzeżenia zostały rozpowszechnione wśród ludności, aby przygotować się na ewentualne powodzie i zniszczenia, przy czym większość prowincji i wysp jest silnie zagrożona silnym deszczem.

Meteorolog z Urzędu Meteorologii Wysp Salomona, pan Manaoh Tepa, który przebywa w stolicy informuje, że deszcz jest coraz silniejszy, ok. 50 mm spadło w ciągu nocy. „Tutaj w Honiara wiatr wieje z prędkością 10 do 20 węzłów i przewidujemy jeszcze islniejszy wiatr dzisiaj” Pan Manaoh Tepa powiedział, iż ludność została ostrzeżona, by nie zbliżać się do rzek i wybrzeży z powodu dużego zagrożenia powodziowego. Silny wiatr przewrócił drzewa, ale na szczęście nie ma żadnej wzmianki o innych szkodach.

News Content © Radio New Zealand International

PO Box 123, Wellington, New Zealand

Wyspy Salomona są na północny zachód od Nowej Kaledonii. jeszcze z wczorajszego raportu Meteo France wynikało, iż huragan może przesunąć się dalej na południowy zachód i ominąć naszą wyspę, ale dzisiejszy raport pokazuje jednoznacznie, że cyklon zmienił lekko kurs i idzie w naszą stronę. Oto mapka Meteo France:

Cyklon Freda 28/12 o 21:00 UTC. Aut. Meteo France

Cyklon Freda 28/12 o 21:00 UTC. Aut. Meteo France

W związku z zaistniałą sytuacją, zaraz idę do sklepu zrobić jakieś zapasy wody i żywności… tak na wszelki wypadek.

Co prawda Sylwester zawsze był dla mnie trochę niepotrzebną okazją do wielkiej imprezy i przygotowywanie się do niego nigdy nie było dla mnie czymś miłym. Wyznaję ten dość popularny pogląd, że zmuszanie do imprezy nie jest niczym przyjemnym. Aczkolwiek nie ukrywam, że większość Sylwestrów w moim życiu była fajna:). Ten Sylwester natomiast, zapowiada się intensywnie i naprawdę interesująco.

Nawet jeśli to oznacza siedzenie w domu przy świeczkach i obserwowanie ulewy.

PS: Mapki i raporty pogodowe (po francusku): http://www.meteo.nc/cyclone/phenomene-en-cours