Monthly Archives: Marzec 2013

Gdzie ja mieszkam?!

Zwykły wpis

Nie wiem… tak długo już tu siedzę, a nie napisałam jeszcze ani gdzie mieszkam, ani jak to wygląda, ani nic…

Uzmysłowiłam sobie to dopiero wczoraj podczas zakupów w niedalekim supermarkecie (ech, życie kury domowej;) ).

Otóż stanęłam przed stoiskiem z pocztówkami i co oczy moje widzą? Mój wieżowiec na jednej z kartek prezentujących zatokę.

Muszę powiedzieć, że na tym zdjęciu Noumea wygląda całkiem nieźle. Postanowiłam więc jak najszybciej kartkę nabyć i pokazać na blogu :).

Zaznaczyłam nasze mieszkanko czerwoną strzałką. Jest to jedyny współczesny wieżowiec w mieście. Jest jeszcze jeden w mieście, ale starszy (typu lata 60-te), który widać po prawej stronie kartki. Nasz wieżowiec bardzo więc odstaje od reszty miasta, a co gorsza, jest usytuowany zaraz obok slumsów, co tworzy jeszcze gorszy kontrast. Budynek jest więc super hiper strzeżony, jesteśmy wyposażeni w czipy, które otwierają nam drzwi tylko na nasze piętro i na parking. Oczywiście w budynku nie mieszka żaden kanak, tylko przyjezdni z Francji „europejskiej”, tzw. „metro” (od France metropolitaine). Można więc powiedzieć, że mieszkam w budynku niby współczesnym, ale bardziej z epoki kolonialnej.

Niski budynek zaraz po lewej stronie to szpital, w którym leczy mój doktor.

A wielki titanic to statek wycieczkowy Australijczykow, który zawija do Noumei prawie codziennie. Mały stateczek po lewej stronie to natomiast środek transportu na Ile des Pins (Wyspa Sosen), która znajduje się na południowy wschód od Grande Terre, czyli głównej wyspy Nowej Kaledonii. Wyspa Sosen jest chyba najpiękniejszą z otaczających wysepek i bliższą od Iles de Loyaute (Wyspy Lojalności: Ouvea, Lifou i Mare), ale nie mieliśmy jeszcze okazji się tam wybrać.

Jak widać, śródmieście Noumei nie nadaje się do plażowania. Jest to racze zatoka portowa i przemysłowa. Żeby iść na plażę trzeba pojechać samochodzikiem lub autobusem bardziej na południe.

Pocztówka z Noumei

Nowozelandzkie lodowce

Zwykły wpis

Nadal będąc na Zachodnim Wybrzeżu, czyli osławionym w poprzednim nowozelandzkim filmiku West Coast, zatrzymaliśmy się na trochę w Fox, małym miasteczku górskim służącym za start wycieczki na lodowiec Fox.

Zanim jednak dojechaliśmy do Fox czekał na nas inny lodowiec: Franciszek Józef. Nie mieliśmy za bardzo czasu, aby zatrzymać się na dłużej i wejść trochę bliżej lodowca, ale za to Departament Konserwacji przygotował krótki spacerek do jeziora, które ślicznie odbijało ścianę Franz Josef. I tak zaczyna się filmik.

Następne sceny to już Fox Glacier. Aby dojść na taras widokowy trzeba było przejść może kilometr łatwej, kamienistej ścieżki. W pewnej chwili zobaczyliśmy znak  ostrzegawczy o niebezpieczeństwie lawin i spadających kamieni w tym właśnie miejscu. W każdym „normalnym” kraju takie miejsce byłoby odgrodzone albo ścianka zabezpieczona siatką, ale NZ jest krajem dla „twardzieli”. Na znaku było bowiem napisane „zakaz zatrzymywania się przez kolejne 100 m”. W końcu prawdopodobieństwo, że kamień spadnie Ci na głowę jest mniejsze, jeżeli spędzisz w niebezpiecznym miejscu jak najmniej czasu:).

Szare skały otaczające ściśle lodowiec mają na sobie poziome rysy: ślady przesuwania się lodowca i ścierania skały pod wpływem jego masy. Geolodzy odkryli także niesamowitą ciekawostkę: skały te pochodzą oryginalnie z Australii z okolic Queensland. Po bardzo długim czasie (3 mln lat o ile się nie mylę), skały przeobraziły się na dnie Morza Tasmańskiego i wypiętrzyły w Nowej Zelandii.

Ostatnia część filmiku to lasy tropikalne porastające cały region. Jak już pisałam, stanowi to niesamowity kontrast z lodowcem. Miejsce w którym się znajdowaliśmy na końcu filmu zajmowane było przez lodowiec w 1700 r. Aż trudno w to uwierzyć, ale gdy lodowiec zaczął się cofać, miejsce to najpierw było pustkowiem, później zaczęły pojawiać się pierwsze nieśmiałe porosty, aby na koniec stworzyć środowisko idealne dla tropikalnych paproci, kamahi i wielkich drzew.

Po wyczerpującym wstępie -> voila filmik!

Akwarium w Noumei

Zwykły wpis

Pogoda przez cały tydzień brzydka! Najzimniejszy dzień od kiedy tu jestem: 20 stopni i deszcz! Wreszcie można było trochę odetchnąć… wiem, że na polskiej ziemi mrozy dobijają ludność, dlatego już kończę narzekać na pogodę tutaj i szanowanie donoszę, iż powstał kolejny filmik.

Wczoraj byliśmy w Akwarium miejskim, gdzie w wielkich akwariach podziwiać można ryby, skorupiaki, głowonogi, rekiny, rozgwiazdy i najróżniejsze koralowce i ukwiały.

Wzięłam zatem ze sobą kamerkę, żeby pokazać Wam to, co czai się w kaledońskich głębinach!

Największe wrażenie zrobiły na mnie fluorescencyjne rybki i koralowce, które żyją w całkowitej ciemności (koralowce udało mi się sfilmować, rybkom nie za bardzo chciałam przeszkadzać, widać je pod koniec filmiku).

To na razie tyle z ciekawostek :) Miłego weekendu!

Laguna z lotu… marynarki nowokaledońskiej

Zwykły wpis

Dzisiaj Les Nouvelles Caledoniennes (tutejszy dziennik) opublikował na swojej stronie galerię zdjęć, która od razu podbiła moje zimne polskie serce.

Zdjęcia i reportaż opisują pracę oddziału marynarki nowokaledońskiej, która patroluje strefę morską Nowej Kaledonii. Z jednej strony kontrolują połowy ryb (tylko 19 statków nowokaledońskich ma do tego prawo), a z drugiej, jak to zostało ładnie napisane, „afirmują suwerenność nowokaledońskiej strefy morskiej poprzez obecność militarną Francji”, gdyż ten kawałek morza prawdopodobnie trzyma w sobie 500 mln. baryłek ropy.

W każdym razie, patrolują lagunę i mają dzięki temu piękne widoki, którymi postanowili się podzielić z czytelnikami Les Nouvelles Caledoniennes poprzez obiektyw Aureliena Lalanne’a. Oto kilka z nich.

aut. Les Nouvelles Caledoniennes

aut. Les Nouvelles Caledoniennes

aut. Les Nouvelles Caledoniennes

aut. Les Nouvelles Caledoniennes

aut. Les Nouvelles Caledoniennes

Więcej zdjęć w galerii Les Nouvelles Caledoniennes TUTAJ :)

West Coast – piękne wybrzeże i busz

Zwykły wpis

„How are things on the West Coast?”

Ciąg dalszy nowozelandzkiej przygody!

Tak na marginesie, zaraz pod tytułem bloga można kliknąć napis „Nowa Zelandia”. Otworzy się strona z wpisami tylko o Nowej Zelandii, żeby nie pogubić się w przeplataniu opowiadań z Nowej Kaledonii. :)

Postanowiłam zrobić osobny filmik o zachodnim wybrzeżu – West Coast. Wybrzeże jest naprawdę niesamowite. Droga przecinana jest drobnymi żyłkami wody płynącej z lodowców Fox i Franz Josef, które tworzą piękne doliny pośród gór. Widok jest niesamowity, a przystanki w buszu ciężko uznać za rzeczywistość: usytuowanie lasu tropikalnego zaraz u stóp lodowca wydaje się być jakąś pomyłką dekoratora:). Ale tak to wygląda. Krajobraz jest nieprzeciętny i jedyny w swoim rodzaju.

Po takim ogólnym spojrzeniu na region West Coast, zagłębimy się w następnej notce w dwa potężne lodowce i jedno z najpiękniejszych jezior świata.