Monthly Archives: Kwiecień 2013

Nowe mieszkanie, nowe horyzonty:)

Zwykły wpis

Przeprowadziliśmy się! W końcu nie dusimy się w kawalerce, tylko przenieśliśmy się do dwupokojowego mieszkania z salonem i kuchnią! Jestem po mega sprzątaniu byłego i teraźniejszego mieszkania i mam serdecznie dosyć. Całe szczęście, że rodzice Doktora mi bardzo pomogli.

Nie będę miała przez jakiś czas internetu. Będę musiała iść na pocztę (módlcie się) załatwić.

A oto widok, jaki roztacza się z okna naszej sypialni, na nasz taras i port. Enjoy! :)

DSC00577

Demonstracja w rytmie reggae

Zwykły wpis

Jakiś czas temu, w sobotnie przedpołudnie, głośna muzyka wdarła się do naszego mieszkania. Ale nie tak po prostu, o, ktoś puszcza głośną muzykę. Piosenka była głośniejsza od standardowej głośności, przy której ja słucham muzyki, a to działo się na zewnątrz! Muza rezonowała w naszym pustawym mieszkaniu.

Już jakiś czas temu takie rzeczy się zdarzały. Najczęściej z okazji ślubów. Samochody trąbiły, a za parą młodą jechał jeep z otwartym bagażnikiem, z którego darły się niesamowitej wielkości głośniki. Podobnie choć na większą skalę działo się tak też w Nowy Rok. A tutaj? Wyglądamy na balkon, a tam…

Niepodległościowa demonstracja Kanaków.

W 2014 roku ma się odbyć wielkie referendum w sprawie statusu Nowej Kaledonii. W tym momencie wyspa jest częścią Francji jako jej terytorium zamorskie o statusie specjalnym – Nowa Kaledonia ma swój specjalny rząd, ale jest podległa Francji i głową państwa jest Francois Hollande. Partie polityczne zaczynają więc swoje działania, tym bardziej, że sytuacja polityczna jest dość pokombinowana biorąc pod uwagę różnice kulturowe między głównymi mieszkańcami Nowej Kaledonii. Mamy więc Kanaków – ludność tubylczą, przywiązanych do ziemi, którzy na zawsze związani są z plemionami, w których się urodzili. Mamy również Kaldoszy, czyli tutejszych białych kowbojów i rolników, potomków zesłanych więźniów, którzy mają jak najbardziej prawo do kaledońskiej ziemi i obywatelstwa, ale korzenie ciągną ich w stronę Francji „europejskiej”. No i mamy „metro” czyli świeżo przybyłych Francuzów z Metropole czyli Francji „europejskiej”, którzy korzystają z życia, znajdują sobie ciepłe posadki lub ciężko pracują na stażu w szpitalu:). Kaldosze i Kanakowie mieli swoje lepsze i gorsze dni. W większości, tak jak i dzisiaj, żyją w zgodzie, często pobierają się między sobą i wszystko jest pięknie. Czasem, jak w latach 80-tych, rewolucjoniści Kanak atakują białych i dochodzi do poważnych zamieszek.

Dzisiaj na szczęście pretensje odchodzą w zapomnienie. Kanakowie przyjaźnie usposobieni zaplanowali więc marsz przez Noumeę i spokojnym krokiem, wymachując flagami kanak żądali prawa do odseparowania się od Francji, udostępnienia obywatelstwa kanak jako pierwszego i większego nacisku na lokalne zatrudnienie. Wszystko w rytmie reggae.

Oto krótki filmik, który udało mi się zrobić z balkonu. No i wreszcie udało mi się bezwstydnie sfilmować Kanaków:).

 

Czy wspominałam już o Poczcie Kaledońskiej..?

Zwykły wpis

Tak, wspominałam. To był jeden z tych dłuższych wpisów, w którym żaliłam się na pocztowe przygody.

Tym razem przygoda nabrała nowego wymiaru, gdyż chodziło o grę przygodową.

Nie ukrywam, że jestem gamerem i ogólnie czasami jestem jak ten znany i lubiany osobnik, który odpowiedział pani z TV na pytanie co będzie robił w Sylwestra:

I ja też właśnie będę grała w grę i też w Tomb Raider! Właśnie doszła do mnie paczuszka z Polski z cudownym pudełeczkiem z grą. Wysłana 26. marca doszła do mnie dzisiaj (12 kwietnia), więc nawet nie tak źle. Wiem jednak, że paczuszka spędziła w Noumei 2 dni zanim do mnie doszła… właściwie była przetrzymywana i torturowana, bo znaleźliśmy ją w takim stanie:

IMG_5328

OPT to nazwa Poczty i Telekomunikacji Kaledońskiej (ktoś sobie wyobraża fuzję TP SA i Poczty Polskiej jakieś 10 lat temu? Wyobrażenia należy pomnożyć razy absurd do potęgi dziesiątej i da to obraz monopolu, opieszałości i degrengolady odpowiadający tutejszemu OPT :) ).

Niespecjalnie się obrażam, bo gra jest w jednym kawałku i nawet dostaliśmy kartkę z życzeniami świątecznymi (dziękujemy :* ), ale paczka musiała być najpewniej rozerwana na granicy. I nawet nie napiszą prawdy, tylko zamiast tego przykleją karteczkę, że „paczka przybyła rozerwana”. Mhmmmmm.

Na pieczątce widać wyraźnie, że paczka została zarejestrowana w Noumei 10. kwietnia. I nie, nie było żadnego weekendu, strajku, święta, Bóg wie czego. Po prostu… nikomu się nie spieszy:).

Wielkanoc na czerwonym południu

Zwykły wpis

Wielkanocny weekend postanowiliśmy spędzić w Yaté i okolicach na południu Nowej Kaledonii.

Południe Nowej Kaledonii różni się w znacznej mierze od północy ze względu na kolor ziemi. Mogliście to zobaczyć już w grudniowym wpisie o wycieczce do Parku Krajobrazowego Błękitnej Rzeki. Yaté jest całkiem niedaleko tego miejsca, tylko jeszcze bardziej na południe i jeszcze dalej na wschód.

Czerwona ziemia robi niesamowite wrażenie i za pierwszym razem czułam się jak w okolicach Wielkiego Kanionu w USA. Gliniasta, pomarańczowa, czerwona, a nawet różowawa ziemia odcina się od rzeczywistości i zieleni roślin. Wśród wszechobecnej zieleni, pagórek pokryty drzewami z jedną łysą polanką wygląda jakby ktoś zdarł z niego skórę, czerwona ziemia jest jak krwawiąca rana.

ziemia1 ziemia2

Dwie noce spędziliśmy na sympatycznym campingu prowadzonym przez prawdziwe plemię kanak. Plamię za bardzo mi tu nie pasuje jako słowo, bo kojarzy się trochę ze spódniczkami z trawy i wymalowanymi kolorowymi farbkami tubylcami. Oczywiście prawda jest taka, że Kanakowie są ubrani normalnie jak na gorący klimat przystało. Kobiety w prawie 100% mają na sobie tradycyjne suknie narzucone jeszcze przez misjonarzy francuskich, o specjalnym kroju, który oczywiście zasłania więcej niż powinien (ale o sukniach jeszcze będzie jak upoluję jakieś na zdjęciach).

Na campingu mieliśmy też do dyspozycji mini stołówkę, gdzie skusiliśmy się na wielkanocny posiłek (ryba ze słodkimi patatami i surówka jak za PRL ;) ).

stołówka u kanaków

 

Wielkanoc spędziliśmy jak na polską emigrantkę i francuskiego laika zainteresowanego innymi kulturami przystało: poszliśmy do kościoła na katolicką mszę wśród zgromadzonych Kanaków.

kościół

 

Jeśli dobrze się przyjrzeć, to pani po lewej zmierza do kościoła właśnie w sukni misyjnej.

misja

 

Reszta misji wygląda tak. Jezus patrzy na piękne pagórki otulające okolicę. Gdyby jednak się odwrócił widok byłby równie piękny:

wybrzeze przy misji

Trzeba przyznać, że to naprawdę niezłe miejsce na krzewienie wiary:).

Msza była piękna. Jak to zwykle bywa z okazji Świąt, na mszę przyjechał jakiś zaproszony ksiądz, ołtarz zdobiły piękne wazony z kwiatami WYPLECIONE Z TRZCINY. Oprócz jednej francuskiej wielodzietnej rodziny (CZWÓRKA uroczych urwisów i ich rodzice) byliśmy jedynymi bladymi twarzami, nie mówiąc o tym, że byłam jedyną blond osobą. Mimo to, byliśmy przyjęci normalnie, po kanacku czyli bardzo uprzejmie, nawet pytała nas jedna pani czy mamy kartkę z zanotowanymi piosenkami i przebiegiem słów. Jedna dziewczynka kanak patrzyła na mnie ze zdziwieniem przez połowę mszy.

Piosenki były bardzo ładne i śpiewowi wiernych towarzyszył gitarzysta i piękny śpiew dziewcząt, który bardzo spodobał się mojemu niewiernemu Tomaszowi i do dziś nuci „hosanna” :). Po mszy ksiądz podziękował wszystkim zgromadzonym i wierni odpowiedzieli również „Merci”, co uważam za bardzo sympatyczne (w każdym razie lepsze niż „idźcie, ofiara spełniona”). Ogólnie rzecz biorąc, katolicyzm Kanaków jest mniej smutny od tego europejskiego.

Po wyjściu z kościoła większość udała się na coś w rodzaju świątecznego kiermaszu, gdzie wspólnie jedli i rozmawiali. Część udała się na niedaleki cmentarz. A my wróciliśmy na camping by trochę popływać i pooglądać rybki. Zaobserwowałam 4 niebieskie rozgwiazdy, ale rybek i koralowców było mało, więc nie ma żadnych zdjęć z tego podwodnego wypadu.

Mam nadzieję, że Wam również dobrze minęły Święta. Ja miałam trochę lepszą pogodę i bardziej pasującą do Wielkanocy niż w Polsce, ale z campingu wygoniła nas letnia ulewa. Czuć na co dzień, że najgorsza fala upałów już za nami i robi się teraz coraz chłodniej (czyt: coraz znośniej:) ).