Koniec plecenia :(

Zwykły wpis

Cóż, nadchodzi w końcu ten czas, kiedy trzeba wrócić na ojczyzny łono. Wylatuję w sobotę. Dzisiaj mamy wtorek i miałam swoje ostatnie zajęcia z plecenia.

Na całe szczęście udało mi się skończyć dłuuuugo plecioną torbę i efekt jest powalający ;).

Po ostatecznym skończeniu torby miałam jeszcze trochę czasu, żeby zrobić etniczną bransoletkę:

Oraz ozdoby na pacyficzną Wigilię :)

DSC07118

 

 

Bransoletka wyjątkowo przypadła mi do gustu, a że jest prosta do zrobienia, to postanowiłam sobie, że takie porobię w Polsce :). A może najdzie mnie jeszcze na zrobienie jakiegoś pudełka? W każdym razie kupiłam 10 liści pandanusa ( i do tego jedenasty gratis od Regine, która prowadzi zajęcia ;) ).

Wiadomo, rozstania są trudne, a te zajęcia z plecenia liści pandanusa dawały mi dużo radości. Spotykałam tam zawsze Claude-Mai, z którą sobie gadałyśmy i Regine prowadząca też była bardzo sympatyczna (chociaż z charakterkiem;) ). Przykro mi było się żegnać i jej przykro było tracić taką pilną uczennicę ;).

DSC07119

 

Pogadałam jeszcze trochę z Endżi, drugą Kanaczką po Claude-Mai, którą spotkałam na zajęciach. Jak się okazało, Endżi działa w kościele i prawdopodobnie przyjedzie na Dni Młodzieży do Krakowa na spotkanie z papieżem Franciszkiem. Jak jej opowiedziałam, że nieopodal Krakowa są Wadowice i że można zwiedzać dom rodzinny naszego papieża to aż oczy jej się zaświeciły. Endżi i jej siostra, która akurat też była na zajęciach opowiedziały mi, że dorastały mocno związane z wiarą katolicką i że Jan Paweł II był papieżem od czasów ich młodości, w związku z czym czują się do niego przywiązane. Co ciekawe nie mówiły o nim „Jean-Paul II”, tylko papież Karol :). Dałam Endżi mój adres, żeby dała znać, jak będzie chciała przyjechać. Fajnie by było jakbyśmy mogły się spotkać po dwóch, trzech latach po mojej kaledońskiej przygodzie w Krakowie :).

Następnie Endżi spytała, czy robiłam z pandanusa maty śniadaniowe, na co oparłam, że nie. Endżi zerknęła szybko do szafy obok i wyciągnęła 3 maty śniadaniowe i 3 wachlarzyki (takie jaki zrobiłam wcześniej sama) i wręczyła mi je mówiąc, że będę miała na prezent dla znajomych :). Okazuje się, że są to wyplecionki, które robili na zajęciach w zeszłym roku i których nikt nie odebrał.  Spytałam, czy jest pewna, że mogę je wziąć, a ona machnęła ręką i powiedziała, że nikt nie zwróci uwagi, no i że to jest do dania komuś, więc równie dobrze ja je mogę wziąć :)

Koniec końców, mam całkiem duży pandanusowy dorobek…. Tylko jak ja to wszystko spakuję do mojej walizki?!

 

DSC07128

Reklamy

3 responses »

  1. Mam nadzieje że plecionki dotarły do Krakowa/ szczególnie koszyk przypadł mi do serca /. Dziękuję za piękną podróż. Pozdrawiam jagapc

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s